EDYTA HUL. HALOXYLON
Pałac Rusieckiego, Lwowska 13, Warszawa
wystawa potrwa do 20 października 2026
godziny otwarcia:
środa - niedziela / 11.00-19.00
oraz 19 i 20 października / 11.00 - 19.00
kuratorzy: Stefania Olbrycht i Przemysław Kasztelewicz
instalacja dzwiękowa: Agata Polak
Już 17 września Piękna Gallery otwiera indywidualną wystawę Edyty Hul w Warszawie. Po serii wystaw m.in. w Nowym Jorku, Dubaju i Japonii artystka zaprezentuje swoje najnowsze prace.
Tytuł wystawy odwołuje się do gatunku rośliny istniejącej w środowisku, które niszczy – na ekstremalnym, pustynnym obszarze dawnej Mezopotamii. Z greki halos oznacza sól, xylon – drewno. Haloxylon staje się metaforą trwania na styku życia i śmierci, gdzie adaptacja i transformacja stanowią oś przetrwania.
W ostatnich latach Hul konsekwentnie wybiera eksperyment jako główne narzędzie swojego malarstwa. Kieruje poszukiwania ku procesom wyłaniania się i rozpadu form, przywołującym skojarzenia z geologią, sedymentacją oraz powolnymi przemianami materii. W wystawie Haloxylon artystka wyostrza soczewkę, przez którą obserwuje składowe świata ożywionego, by odkryć to, co leży u postaw każdego bytu.
Prezentowane na wystawie obrazy są polem działania – zapisem procesu, który wydarza się w czasie rzeczywistym. Ich struktura budowana jest poprzez repetytywny, abstrakcyjny, niemal automatyczny rysunek, który nie tworzy formy, lecz ją podtrzymuje. Pętla, będąca odbiciem gestu, jest tu podstawową jednostką.
Integralną część wystawy stanowi instalacja dźwiękowa autorstwa Agaty Polak. Jej materiałem wyjściowym jest rejestracja bioelektrycznej aktywności organizmu artystki podczas pracy nad rytmicznymi rysunkami, przekształcona w kompozycję dźwiękową. Dźwięk ujawnia fizjologiczny wymiar procesu twórczego, funkcjonując równolegle jako jego zapis.
Obraz The Web – jako jedyny wykonany tuszem – przyjmuje formę mapy procesu, który zwykle pozostaje niewidoczny. Każdy kolejny wizerunek stanowi chwilowe zagęszczenie – moment wyłonienia się formy z systemu, który natychmiast ponownie ją rozprasza. Od uważności widza zależy to, czy uda mu się ową formę – choć na moment – okiełznać i zapisać w zbiorze swoich doświadczeń.
Ornament wyłania się miejscowo niczym rusztowanie podtrzymujące cyrkulację energii życiowej. Nawiązuje do asyryjskiego Drzewa Życia, odczytywanego nie jako wizerunek rośliny, lecz struktura organizująca kosmiczny porządek i nieustanny obieg życia. Tu jednak jego rola zostaje odwrócona. Zamiast stabilizować, ornament ujawnia napięcie i kruchość systemu, jego ciągłą podatność na rozpad. Haloxylon powstaje w momencie, w którym systemy – biologiczne, społeczne i technologiczne – funkcjonują w stanie permanentnego przeciążenia. W tym kontekście obraz nie jest reprezentacją, lecz testem. Sprawdza, ile niestabilności forma jest w stanie utrzymać, zanim się rozpadnie.
EDYTA HUL
Edyta Hul (ur. 1986, Dobre Miasto) – artystka wizualna. W 2012 roku ukończyła Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jej obrazy sytuują się na pograniczu abstrakcji i form biologicznych. Artystka łączy farbę olejną z emalią przemysłową, budując wielowarstwowe, gęste i wizualnie płynne struktury. Interesują ją procesy transformacji, przenikania i powstawania form, a także napięcie między tym, co organiczne, a tym, co wymyka się jednoznacznej identyfikacji. Jej prace były prezentowane na wystawach indywidualnych m.in. w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Danii, Austrii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, we Włoszech i na Węgrzech. W 2019 roku uczestniczyła w rezydencji artystycznej Q21 w MuseumsQuartier w Wiedniu. Otrzymała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2020 roku. W 2023 roku została laureatką Grand Prix 46. Biennale Malarstwa Bielska Jesień. Jej prace znajdują się m.in. w kolekcjach Galerii Bielskiej BWA i Fundacji Stefana Gierowskiego. Mieszka i pracuje w Warszawie. Edyta Hul reprezentowana jest przez Piękna Gallery.
Tekst towarzyszący wystawie autorstwa Tomasza Millera - polskiego matematyka, fizyka matematycznego i popularyzatora nauki:
Być może fundamentalnym składnikiem Wszechświata są pętle.
Tak przynajmniej głosi teoria strun – rozwijana od dekad kandydatka do miana teorii wszystkiego. Tą ostatnią nazwą określa się hipotetyczny model fizyczny, który objąłby wszystkie istniejące cząstki i oddziaływania w ramach jednolitej struktury matematyczno-pojęciowej. Słowem, święty Graal fizyków.
Zgodnie z teorią strun (a ściślej według jednej z kilku jej wersji) wszystkie cząstki elementarne: kwarki, elektrony, fotony i tak dalej, to tylko różne “kostiumy” jednego, prawdziwie fundamentalnego typu obiektu, zwanego struną. Obiekty te zachowują się jak maleńkie, szaleńczo drgające pętelki, i to właśnie różne sposoby wibracji sprawiają, że struna “z daleka” jawi się jako taka czy inna cząstka. Co ciekawe, aby repertuar oscylacji strun mógł generować wszystkie znane nam cegiełki materii, drgania muszą odbywać się w większej liczbie wymiarów niż znane nam trzy. Mówiąc konkretniej, teoria wymaga aż sześciu (!) dodatkowych, ukrytych wymiarów tworzących coś w rodzaju skomplikowanego, mikroskopijnego hiper-węzła. Wszechświat byłby więc symfonią wibrujących pętli w zapętlonej, wielowymiarowej przestrzeni.
Jednak obrazy Edyty Hul – oraz sposób, w jaki je tworzy – fizykowi mogą bardziej kojarzyć się nie tyle z hipotetycznymi strunami, ile z czymś równie fundamentalnym, czego doświadczamy wszyscy: ze złożonością i nieprzewidywalnością Natury. Fizyka wypracowała bowiem pewien specyficzny sposób patrzenia na świat, z perspektywy którego historia każdego dostatecznie skomplikowanego układu fizycznego stanowi niedomykającą się pętlę.
Aby zrozumieć, w czym rzecz, wyobraźmy sobie najpierw najprostszy obiekt fizyczny – punktową cząstkę snującą się samotnie przez pustą przestrzeń. Do opisu jej stanu wystarczy sześć liczb: trzy wyznaczają jej położenie, a dalsze trzy – jej prędkość w trzech prostopadłych kierunkach (lewo-prawo, góra-dół i przód-tył). A zatem zbiór wszystkich możliwych stanów naszej cząstki tworzy pewną abstrakcyjną, sześciowymiarową przestrzeń, zwaną przestrzenią fazową. Ponieważ położenie cząstki wciąż się zmienia, przemieszcza się także punkt reprezentujący ją w przestrzeni fazowej.
Rozbudujmy teraz nieco nasz układ fizyczny, dorzucając jeszcze dwie punktowe cząstki, i pozwólmy całej trójce przyciągać się nawzajem siłą grawitacji. Uzyskamy w ten sposób układ trzech ciał wykonujący skomplikowany, chaotyczny taniec wokół wspólnego środka masy. Aby opisać chwilowy stan takiego układu trzeba już podać osiemnaście liczb (po sześć na każdą cząstkę), a zatem przestrzeń fazowa ma w tym przypadku aż osiemnaście wymiarów. I teraz rzecz najważniejsza: ponieważ położenia i prędkości cząstek dynamicznie się zmieniają, również punkt reprezentujący nasz układ w przestrzeni fazowej będzie kreślić skomplikowaną trajektorię, pełną nagłych skrętów, rozciągniętych łuków i niedomkniętych pętli. Trajektorię odznaczającą się tzw. chaosem deterministycznym, czyli z jednej strony całkowicie zdeterminowaną przez prawa fizyki, ale z drugiej praktycznie nieprzewidywalną.
Historycznie, rozważania nad problemem trzech ciał zapoczątkowały nową, transdyscyplinarną dziedzinę nauki zwaną teorią układów złożonych, której poddziedziną jest teoria chaosu. Okazuje się, że język przestrzeni fazowych jest niezwykle uniwersalny, przydając się nie tylko fizykom, ale też biologom, ekologom, klimatologom, a nawet ekonomistom czy socjologom w badaniach interesujących ich systemów.. Najważniejszy wniosek płynący z tych teorii – którego odbicie dostrzegam w obrazach Hul – jest jednak następujący. To właśnie w złożonych układach, których elementy oddziałują ze sobą w nieliniowy sposób, tworzą się autentycznie nowe, zaskakujące formy. Na krawędzi chaosu, w niedomykających się pętlach trajektorii fazowych, dzieją się najciekawsze rzeczy we Wszechświecie.
Tomasz Miller polski matematyk, fizyk matematyczny i popularyzator nauki. Doktor nauk matematycznych, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.
LOKALIZACJA:
Wystawa odbywa się w wyjątkowym, niedostępnym na co dzień miejscu - zabytkowym Pałacu Rusieckiego. Przedwojenna rezydencja znanego kolekcjonera i mecenasa Stanisława Ursyna-Rusieckiego (1862-1944) kryje się w samym sercu Warszawy w podwórzu kamienicy przy Lwowskiej 13. Projekt budynku przygotował w 1912 roku najprawdopodobniej Józef Napoleon Czerwiński w stylu eklektycznym z elementami neobaroku, neorokoko, a także widocznymi inspiracjami secesją i modernizmem.
Więcej informacji na temat Pałacu Rusieckiego: www.palac-rusieckiego.pl
Link do zamówienia albumu Edyty Hul "Materia From The Land", któty artsytka strworzyła we współpracy z niezależnym wydawnictwem SNAP COLLECTIVE: zamów tutaj
3 października (sobota) godz. 17.00 - Oprowadzanie autorskie
10 października (sobota) godz. 17.00 - Oprowadzanie kuratorskie (Stefania Olbrycht)
17 października (sobota) godz. 17.00 - Oprowadzanie kuratorskie (Przemysław Kasztelewicz)
PARTNER STRATEGICZNY: MAKonLine
PATRONI MEDIALNI: Mint Magazine, Contemporary Lynx, Magazyn Usta, Ave Mokotowska
Zapytaj o ofertę wystawy: kontakt@pieknagallery.pl